Sklep przeszedł audyt wiosną, zespół poprawił bariery, wynik retestu był dobry. Pół roku później, podczas rutynowej kontroli scenariuszy, na stronie głównej wisiał baner z tekstem wtopionym w grafikę, licznik odliczał do końca promocji bez możliwości zatrzymania, a popup z kodem rabatowym przechwytywał fokus i nie dawał się zamknąć klawiaturą. Nic z tych rzeczy nie istniało tydzień wcześniej. Wszystko przyjechało razem z kampanią.
Dlaczego akurat kampanie psują dostępność
Materiały kampanijne powstają poza głównym cyklem wytwórczym sklepu. Kreacje przygotowuje agencja, która nigdy nie widziała wewnętrznych standardów, landing składa w edytorze marketing, a publikacja odbywa się wieczorem przed startem promocji, z pominięciem zwykłego przeglądu kodu. Testy, które łapią problemy w normalnych wdrożeniach, tych zmian po prostu nie widzą. Do tego dochodzi presja czasu: promocja startuje o północy niezależnie od tego, czy ktoś zdążył sprawdzić kontrast.
Powtarzalny zestaw problemów
Po kilkudziesięciu kontrolach pokampanijnych umiemy przewidzieć, co znajdziemy. Tekst promocji zaszyty w bitmapie, którego nie powiększy użytkownik słabowidzący i nie odczyta czytnik ekranu, z altem w stylu „baner". Kontrast liczb rabatu na modnym tle, daleki od wymaganych progów. Karuzela przewijająca się sama, bez przycisku pauzy, choć kryterium WCAG w tej sprawie należy do najstarszych. Popup zapisu do newslettera, który otwiera się po pięciu sekundach i więzi fokus. Landing zbudowany poza szablonem bazowym, więc bez nawigacji, deklarowanego języka strony i porządku nagłówków.
Jak łapać regresje, zanim zrobi to klient
Ratunkiem okazała się zmiana trybu pracy z jednorazowego audytu na kontrolę zmian. Po każdej publikacji kampanii uruchamiany jest ten sam zestaw scenariuszy: wejście na stronę główną, przejście do produktu z promocji, dodanie do koszyka, start checkoutu. Wynik porównuje się z poprzednim przebiegiem, więc nowa bariera jest widoczna następnego ranka, razem ze wskazaniem zmiany, która ją wprowadziła. Marketing dostał krótką listę wymagań dla kreacji i checklistę publikacji. Agencje po dwóch iteracjach zaczęły dostarczać materiały poprawne od razu, bo poprawki po ich stronie też kosztują.
Checklista publikacji kreacji, która przyjęła się w praktyce
- Treść oferty w warstwie tekstowej, w grafice co najwyżej tło i produkt.
- Kontrast tekstu promocyjnego sprawdzony na finalnym tle, przed publikacją.
- Animacje i odliczania z widocznym przyciskiem pauzy.
- Popup do zamknięcia klawiszem Escape, z fokusem wracającym na stronę.
- Alt banera opisujący ofertę, a przy banerze czysto dekoracyjnym alt pusty.
- Landing osadzony w szablonie bazowym serwisu, nie w osobnym tworze bez nawigacji.
Wnioski szersze niż jeden sklep
Dostępność w e-commerce nie przegrywa z wielkimi przebudowami, tylko z setką drobnych zmian, z których każda wydaje się zbyt mała na testy. Kampania promocyjna jest największym generatorem takich zmian w całym kalendarzu sklepu. Kto podpina kontrolę dostępności pod rytm kampanii, ten pilnuje jej dokładnie tam, gdzie ryzyko jest największe, i dokładnie wtedy, gdy na stronie jest najwięcej klientów.